Niech Was nie zmyli tytuł. Nie zamieszkałam w Warszawie i nie pracuję w żadnej sieci szybkiego żywienia :))
Wybierając się w podróż zawsze planuję. Nie tylko to, w czym będę chodzić, ale również to co będę jeść. Dlaczego to dla mnie takie ważne? Bo niejednokrotnie miałam okazję przekonać się, jakie mogą być konsekwencje zjedzenia czegoś "na mieście". Mam wrażliwy żołądek, dlatego jest niemal pewne, że odchoruję przetworzoną żywność fast food-ową ( o czym mogłam się przekonać dając się namówić na chicken burgera podczas powrotu znad morza).
Przynajmniej tydzień wcześniej przygotowuję całą masę słoików z jedzeniem. Najbardziej lubię leczo latem, ale równie dobry będzie sos boloński na bazie świeżych pomidorów i bazylii z ogródka. W słoikach można zamknąć każdy aromat, jakbyśmy dopiero co gotowali tą potrawę. Co istotne, możemy też przygotować mięsiwa np. na wyprawę na żagle :) - najczęsciej korzystam z porad o wekach z mięsem z bloga niebonatalerzu.blogspot.com, dokładne sposoby tutaj.
Robicie takie konserwy na wyjazdy? A może wolicie jednak wyłącznie ogórki kiszone na zimę?