poniedziałek, 17 lutego 2014

Zrobiona na szaro, czyli grey dress :)

W przerażająco szybkim tempie rosnę, więc zakupy zrobione zupełnie niedawno uświadamiają mi brutalną prawdę. To ostatni moment na założenie tych rzeczy! Posłużą mi jeszcze góra miesiąc- o ile moje szacowania nie będą znowu na wyrost. Przez długi czas nie miałam brzuszka, a teraz... co najmniej piłka do koszykówki. I wszyscy dookoła mnie pocieszają, że wyglądam normalnie jak na ten etap ciąży i że brzuszek jest w sam raz, ale ja się zastanawiam nieustająco, czy grozi mi.. namiot ;)



czwartek, 13 lutego 2014

How to Be a Great Mom?

Co najmniej kilka tygodni wcześniej zaczęłam przyglądać się intensywnie odzieży ciążowej. Nie chciałam być zaskoczona "nagłym" faktem niedopinających się spodni. Jestem zwolenniczką wygody, tym bardziej doskwierały mi wszelkie niedogodności, które mogły powodować ucisk brzuszka. Dlatego postanowiłam zaopatrzyć się również w spodnie ciążowe. W mojej szafie prym nadal wiodą wygodne legginsy, jednak zakup kilku par jeansów ciążowych uważam za bardzo udany. Dzisiaj możecie zobaczyć jak bardzo się zaokrągliłam w połowie szóstego miesiąca, ponieważ nie mam na sobie rzeczy "maskujących", czyli takich o jeden rozmiar większych :)


poniedziałek, 10 lutego 2014

Mint dress and sweet collar.

Zaczynam być fanką pasteli. Wiosenne trendy promują róż we wszelkich odcieniach, a ja skusiłam się po raz pierwszy na miętę. Ilekroć przymierzałam jakąkolwiek rzecz w kolorze miętowym miałam wrażenie, że wyglądam mdło, nijako i jakoś... blado.Teraz nie rozumiem zupełnie powodów, dla których tak bardzo wzbraniałam się przed tym kolorem. Bo chociaż w okresie zimowym nie mam ładnie opalonej skóry, a okres przedwiosenny zaliczam do najgorszych, ze względu na naturalne braki witaminowe, to jednak w tej sukience nie zniknęłam. Może to kwestia dodatków, ponieważ pokusiłam się o kolorowe detale w kontraście z klasyczną czernią.


poniedziałek, 3 lutego 2014

Well...it was supposed to be so beautiful...

Miała być piękna pogoda, a zaczął padać deszcz. To tylko drobiazg, ale uniemożliwił zdjęcia w plenerze. Niestety zupełnie inne powody dokonały rewolucji w moim życiu, dlatego przez najbliższe- o, zgrozo- kilka, kilkanaście tygodni, zdjęć na blogu będzie zdecydowanie mniej i raczej w mało wyszukanej scenerii. A tyle chciałam Wam pokazać, takie miałam plany.... Nie śmiem jednak w żadnym wypadku polemizować z zaleceniami lekarzy, którzy jednoznacznie postanowili- ograniczenia, cisza, spokój, inaczej może dojść do tragedii. Dzisiaj taki strój, który lubię najbardziej- luźny, wygodny i na co dzień, mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu.