poniedziałek, 12 stycznia 2015
Pencil skirt and sheepskin.
Ach, jak ja lubię takie kobiece wydanie spódnicy. Co prawda miałam kupić czarną, ale dzisiaj jestem bardziej niż zadowolona z tego, że wybrałam inny kolor. Spódnica ołówkowa "chodziła" za mną od dawna, poniewaz po sprzątaniu szafu odkryłam, że mam ich zaledwie dwie, a przecież nic tak nie podkreśli naszej elegancji ( i sexapilu oczywiście) jak obcisła spódniczka :) Oczywiście uwielbiam rozkloszowane fasony, ale taka spódnica powinna znaleźć się w każdej szafie- zgadzacie się ze mną?
piątek, 9 stycznia 2015
Snowy Winter and leopard leggings.
W końcu udało mi się zrobić pierwsze zdjęcia ze śniegiem w tle. Jakoś specjalnie nie tęskniłam za tym białym puchem- tylko w nazwie- bo w rzeczywistości zamienia się on teraz w mokrą, brudną breję. Święta ze śniegiem- proszę bardzo, ale zima mnie nastraja pozytywnie, kiedy mam ubrać siebie i malucha w stos ciepłych ubrań, zapakować w ciepły śpiworek do wózka bądź odśnieżać samochód po chwilowej zawierusze. Kto chociaż raz skrobał szyby, zmiatał grubą warstwę z auta lub odkopywał z zaspy na parkingu, wie o czym piszę. Dlatego pierwszy śnieg witam ubrana na tyle grubo, żeby i w nóżki, i w paluszki u rąk ciepło było :)
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Home, sweet home...
Wbrew powszechnie panującej na blogach opinii "tylko nie zdjęcia w domu"- nie mylić z homofobią ;) ja zamierzam iśc pod prąd i celowo zamieszczam zdjęcia domowe. Uważam, że nie ma nic zdrożnego w tym, że pokazujemy swoje prawdziwe oblicze. Moda, lifestyle... więc dlaczego nie promować tego co nas dotyczy realnie i nie jest tylko dążeniem do kreowania wizerunku? Tym bardziej, że jest to moja odpowiedź na wyzwanie Ani- tutaj- w wersji nieco innej niż proponuje, ale i tak z najważniejszą ideą: szczęścia, miłości i (nie)porannych pieszczot, bez których dnia sobie nie wyobrażamy obie :)
I jeszcze jedno, nie wyobrażałam sobie, że na blogu modowym będę chciała uwieczniać mojego malucha, a dzisiaj nie wyobrażam sobie, żeby tego nie robić (przynajmniej od czasu do czasu). Jestem kobietą i jestem matką. Jedno nie wyklucza drugiego, a chciałam Wam pokazać, że szczęście ma wiele wymiarów- nie chodzi tylko rozmiarze 36 i pokazuje stylówki ;) Moje szczęście bywa mocno udomowione, w wygodnych legginsach (które niedługo będą moją wizytówką, bo od ciąży spodnie odeszły niemal w zapomnienie), grubym golfoswetrze i ciepłych wełnianych skarpetach, tak mogę turlać się i bawić po podłodze ile wlezie.
Życzę Wam tej dziecięcej radości każdego dnia :)
I jeszcze jedno, nie wyobrażałam sobie, że na blogu modowym będę chciała uwieczniać mojego malucha, a dzisiaj nie wyobrażam sobie, żeby tego nie robić (przynajmniej od czasu do czasu). Jestem kobietą i jestem matką. Jedno nie wyklucza drugiego, a chciałam Wam pokazać, że szczęście ma wiele wymiarów- nie chodzi tylko rozmiarze 36 i pokazuje stylówki ;) Moje szczęście bywa mocno udomowione, w wygodnych legginsach (które niedługo będą moją wizytówką, bo od ciąży spodnie odeszły niemal w zapomnienie), grubym golfoswetrze i ciepłych wełnianych skarpetach, tak mogę turlać się i bawić po podłodze ile wlezie.
Życzę Wam tej dziecięcej radości każdego dnia :)
Ps. zdjęcia robione były telefonem, więc jakość pozstawia wiele do życzenia, jednak nie to jest istotą tego posta.
piątek, 2 stycznia 2015
Christmas sale.
Jak zwykle po wyprzedażach wiele sobie obiecuję. Listę rzeczy do upolowania przygotowuję zazwyczaj dużo wcześniej. I jak zwykle, wiele z tej listy nie mam szans zakupić. W tym roku miałam do wyboru jechać do Futury w Krakowie lub kolejny raz odwiedzić Silesię. Zwyziężyła Silesia, tylko dlatego, że już wczesniej miałam na oku bieliznę ze sklepu Intimissimi, a tego sklepu właśnie w Futurze brak. Och, ileż to razy nawzdychałam się do "mikołaja" podczas reklam manueli, więc pomylić się nie chciał i zdecydował- pojedziemy po świętach (to wyłącznie z braku czasu nie chciałam się zgodzić przed, a poza tym koniecznie chciałąm jechać na wyprzedaże po świętach). Nauczeni doświadczeniem pojechaliśmy do Silesi już w godzinach dopołudniowych. Jakie było moje zdziwienie, kiedy miejsca parkingowego szukaliśmy przez piętnaście minut. Potem też nie było wcale lepiej. Moje wielkie plany zakupowe zostały mocno ograniczone, bo albo musiałabym schudnąć do rozmiaru 34 albo przytyć- a tego nie chcę- do rozmiaru 46. Te rzeczy, które mi się podobały i pasowałyby na mnie, rozeszły się jak świeże bułeczki.
A co chciałam mieć
zdjęcie 1 i 2 Spódnice Mohito- fason ołówkowy i rozkloszowaną.
zdjęcie 3 Szorty H&M- imitacja skóry.
zdjęcie 4 spódnica plisowana Mango
zdjęcie 5 spódnica Zara
zdjęcie 6 sukienka Zara
zdjęcie 7 spodnie Zara
Polowałam jeszcze na swetry z Promod (takie z dłuższym tyłem) i różne dodatki np. z New Looka czy Orsay, ale uwierzcie, nawet tam nie dotarłam. Po odwiedzeniu tylko siedmiu sklepów okazało się, że minęło raptem trzy i pół godziny! Gigantyczne kolejki do przymierzalni, jeszcze większe do kasy i obłęd w oczach kupujących niemal wyrywających sobie wieszaki z rąk. Jak to mój maluch i małż przeżyli to nie mam pojecia, bo do tej pory jest dla mnie zagadką, kiedy ten czas tak zleciał. W każdym razie pierwszego cierpliwość skończyła się, kiedy głód dał o sobie znać i nawet noszenie na rękach na niewiele się zdało ( owszem skorzystałam z cudnego "pokoiku" przy publicznym wc do przewijania i karmienia dziecka, ale same wiecie co to jest za komfort, a raczej jego brak). Drugi stracił cierpliwość podążając za tłumem do wyjścia, szukając zaparkowanego auta, a potem stojąc w kolejce wyjazdowej dobre pół godziny. Do tego śnieg, na drogach ślisko, więc zanim przyjechaliśmy do domu było już ciemno. Tym sposobem straciliśmy przeszło pół dnia na wyprzedażach, niewiele kupując. Czary goryczy dopełnił brak wybranego modelu stanika w Intimissimi. Okazało sie bowiem, że bez fiszbin owszem jest, ale do rozmiaru C- a ten ledwo mi pół piesi zakrywał, czym się zdziwiłam, bo do tej pory myślałam, że stanik to jednak dobrać potrafię. Na otarcie łez zakupiłam bieliznę w F&F i zadowolona bardzo jestem. A co! Że nie Triumpha czy Victoria Secret, to teraz bez znaczenia dla mnie. Ważne, że jednak nie zwariowałam i dobrze szacowałam swoje miseczki. Bo przy karmieniu piersią niemal co miesiąc- a nawet częsciej- rozmiar stanika ulega zmianie, dlatego warto być przygotowanym na wszelakie ewentualności. Ja swoje początki pamiętam i też byłam dobrze zaopatrzona- przynajmniej tak mi się wydawało- niestety ten sam rozmiar innego modelu, kupowany przez internet, okazał się kompletną klapą i musiałam powrócić do zwykłych sportowych staników. Tym bardziej jestem zniesmaczona, że dla matek karmiących dobrej bielizny nie znalazłam w Intimisimmi.
Teraz już wiem, że ten czas mogłam śmiało poświęcić na zakupy on-line, w ciepełku, z kubkiem ciepłej herbatki czy dzieciem u cyca ;) I chyba na takie polowania wyprzedażowe będę zwracać uwagę.
Ale, ale.... coś tam jednak upolowałam. Przede wszystkim spódniczki
Summa summarum jestem zadowolona, chociaż kolejny raz na taką wyprawę wyruszę pewnie dopiero za rok :) Zdecydowana jestem poświęcić ten czas na poszukiwania i realizację zamówień internetowych, zamiast biegać w szeleńczym pędzie za czymś, czego i tak moge nie kupić.
A co chciałam mieć
zdjęcie 3 Szorty H&M- imitacja skóry.
zdjęcie 4 spódnica plisowana Mango
zdjęcie 5 spódnica Zara
zdjęcie 6 sukienka Zara
zdjęcie 7 spodnie Zara
Polowałam jeszcze na swetry z Promod (takie z dłuższym tyłem) i różne dodatki np. z New Looka czy Orsay, ale uwierzcie, nawet tam nie dotarłam. Po odwiedzeniu tylko siedmiu sklepów okazało się, że minęło raptem trzy i pół godziny! Gigantyczne kolejki do przymierzalni, jeszcze większe do kasy i obłęd w oczach kupujących niemal wyrywających sobie wieszaki z rąk. Jak to mój maluch i małż przeżyli to nie mam pojecia, bo do tej pory jest dla mnie zagadką, kiedy ten czas tak zleciał. W każdym razie pierwszego cierpliwość skończyła się, kiedy głód dał o sobie znać i nawet noszenie na rękach na niewiele się zdało ( owszem skorzystałam z cudnego "pokoiku" przy publicznym wc do przewijania i karmienia dziecka, ale same wiecie co to jest za komfort, a raczej jego brak). Drugi stracił cierpliwość podążając za tłumem do wyjścia, szukając zaparkowanego auta, a potem stojąc w kolejce wyjazdowej dobre pół godziny. Do tego śnieg, na drogach ślisko, więc zanim przyjechaliśmy do domu było już ciemno. Tym sposobem straciliśmy przeszło pół dnia na wyprzedażach, niewiele kupując. Czary goryczy dopełnił brak wybranego modelu stanika w Intimissimi. Okazało sie bowiem, że bez fiszbin owszem jest, ale do rozmiaru C- a ten ledwo mi pół piesi zakrywał, czym się zdziwiłam, bo do tej pory myślałam, że stanik to jednak dobrać potrafię. Na otarcie łez zakupiłam bieliznę w F&F i zadowolona bardzo jestem. A co! Że nie Triumpha czy Victoria Secret, to teraz bez znaczenia dla mnie. Ważne, że jednak nie zwariowałam i dobrze szacowałam swoje miseczki. Bo przy karmieniu piersią niemal co miesiąc- a nawet częsciej- rozmiar stanika ulega zmianie, dlatego warto być przygotowanym na wszelakie ewentualności. Ja swoje początki pamiętam i też byłam dobrze zaopatrzona- przynajmniej tak mi się wydawało- niestety ten sam rozmiar innego modelu, kupowany przez internet, okazał się kompletną klapą i musiałam powrócić do zwykłych sportowych staników. Tym bardziej jestem zniesmaczona, że dla matek karmiących dobrej bielizny nie znalazłam w Intimisimmi.
Teraz już wiem, że ten czas mogłam śmiało poświęcić na zakupy on-line, w ciepełku, z kubkiem ciepłej herbatki czy dzieciem u cyca ;) I chyba na takie polowania wyprzedażowe będę zwracać uwagę.
Ale, ale.... coś tam jednak upolowałam. Przede wszystkim spódniczki
Concept, przecena z 249 na 99zł
imitacja skóry, wybrałam w kolorze ecru, 69,99
plisowana ze 169,99 na 69,99
Summa summarum jestem zadowolona, chociaż kolejny raz na taką wyprawę wyruszę pewnie dopiero za rok :) Zdecydowana jestem poświęcić ten czas na poszukiwania i realizację zamówień internetowych, zamiast biegać w szeleńczym pędzie za czymś, czego i tak moge nie kupić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














