wtorek, 14 stycznia 2014

What will my future be like?

Nie podzielę się dzisiaj z Wami kolejną stylizacją, ale pochwalę nowościami, które zagościły w szafie. Zmiany musiały nastąpić, jak dla mnie to i tak zbyt szybko... ale wkrótce będziecie mogli oglądać mnie w zakupionych sukienkach, tunikach czy bluzeczkach. Cieszę się z tych nabytków, teraz czeka mnie jeszcze zakup nowych spodni i legginsów, co jest podyktowane koniecznością, niestety :)

1. W tonacji szarości, bieli i czerni

2. Różnokolorowo

3. Zdecydowanie :)

Najbardziej jednak smuci mnie fakt, że pomimo stosowania kompleksowej kuracji do włosów, zmuszona byłam podjąć radykalne kroki. Poprawa ich kondycji następuje, ale trwa to zbyt długo. Dlatego, abym nie została łysa ;) zaufałam opinii zaprzyjaźnionej specjalistki w tej dziedzinie i zdecydowałam się na... cięcie. Zatem od dziś jestem szczęśliwą posiadaczką nowej fryzury. Ale nadal zamierzam stosować kurację na moje włosy, ponieważ jej działanie jest fantastyczne!


czwartek, 9 stycznia 2014

You better move... I'm yellin: timber!

Właśnie tak, kochani, najwyższa pora zabrać się do działania. Snucie planów, nie zastąpi- niestety- ciężkiej pracy, żeby nie napisać: "charówy". Więc pomimo wielu przyjemności, jakie niesie publikacja postów na moim blogu, moje myśli i siły pochłaniają bez reszty sprawy zawodowe. Dlatego dzisiaj, niczym kowboj, a raczej cowboy girl, zawołam: "jaaazda!"



poniedziałek, 6 stycznia 2014

Denim skirt with pepitka.

Cieplutko niczym wiosną, więc wierzchnie odzienie powędrowało w kąt, wystarczył sam szalik. Nowy rok witam wieloma zmianami, które sukcesywnie będę wprowadzać w życie. Niestety troszkę blog na tym cierpi, ale myślę, że wkrótce powrócę do mojej stałej intensywności wpisów. Nie chcę dzisiaj wykładać kawy na ławę, bo wszystko w swoim czasie. Na razie ten czas nazywam "przestankowym" i taka też jest moja propozycja- cieszę się chwilą dnia zwykłego :)



środa, 1 stycznia 2014

Oj, działo się, działo.... Happy New Year 2014!

Ten rok należało pożegnać, najlepiej z wielkim hukiem i kretesem. Był on czasem okupionym ciężką pracą, zbieraniem sukcesów po wielu staraniach i bez żadnej, nawet najmniejszej, pomocy "życzliwego". Nie mogłam liczyć na żaden łut szczęścia czy miłego zbiegu okoliczności. Dlatego bez żalu pożegnałam stary, a z wielką nadzieją i wyczekiwaniem przywitałam Nowy 2014 Rok. Bo od dziś życzę sobie i Wam wyłącznie samych radosnych i przyjemnych chwil!
A oto zdjęcia na pięć minut przed wyjściem na świetną (dzisiaj mogę to już napisać z pełnym przekonaniem) imprezę sylwestrową. Jak sami widzicie oddałam się w ręce profesjonalistki i w końcu fryzurę mam jak trzeba, makijaż też niczego sobie.. bo strój, niech już każdy oceni według gustu- mnie się podobał, a co najważniejsze, mogłam swobodnie hulać całą noc :)