czwartek, 4 czerwca 2015

Wyfiokowana jak stróż w Boże Ciało.

Ja tam wcale przebrana się nie czuję. Nie świecę gołą pupą i nie kopię nachalnością kolorów ( ani żadną inną ) po oczach. Owszem jestem ubrana NA RÓŻOWO. To nadal grzech dla wielu. Nie dla mnie.
A, że za plecami słyszę, żem strojnisia? Owszem. I dobrze mi z tym :)
Pomysł na stylizację zrodził się, kiedy odkryłam, że kupione bluzki nie pasują na mnie tak jak powinny. Dlatego wykombinowałam, że dobry będzie pasek. Uratowałam bluzkę przed oddaniem w dobre ręce, a tym samym mam nowy elegancki zestaw.



poniedziałek, 1 czerwca 2015

Dzień Dziecka.

Ile radości potrafi mi dać mały Wielki Człowiek, to nawet w najśmielszych wyobrażeniach tego nie oczekiwałam. Były, są i będą łzy, wzruszenia, kłopoty (małe i duże), ale uważam, że dziecko to przede wszystkim najwspanialszy dar od Boga. To uczucie takiej bezgranicznej miłości, że czasem brakuje mi tchu, by to wszystko ogarnąć.


piątek, 29 maja 2015

Beżowy spokój.

Ostatni post pokazał, że i Was jak rzep psiego ogona trzyma się stres. Muszę przyznać, że uważnie przeczytałam Wasze komentarze z poradami i wywnioskowałam małe "co nieco". Powróciłam do znanych zasad: zaakceptuj siebie; zmień to co możesz zmienić, a czego nie możesz- to zmień myślenie o tym, ufaj Bogu. I wiecie.... jest zdecydowanie lepiej! Dużo spokojniej, bo chyba doatrłam do sedna sprawy.
Wersja spokojna. Nic szczególnego, ale dobrze czuję się w tej tonacji. Beż z turkusem nie jest niczym odkrywczym. Tym bardziej szpilki, czy koszula. Ale jakoś dobrze mi z taką klasyczną spokojną, niczym nie urozmaiconą elegancją rodem zza biurowego stołka ;)
Ps. Nie walczę już ze zdjęciami, dążę do ich coraz lepszej jakości, ale qrcze, więcej bez niczyjej pomocy już zrobić nie mogę ;)



poniedziałek, 25 maja 2015

W zdrowym ciele...

... bo dzisiaj na sportowo. Oj, jak tak lubię, niezobowiązująco, a jednak niejednoznacznie. Sukienka sportowa i torba futrzasta- u mnie da radę ze "sliponkami". Ostatnio mogliście mnie zobaczyć w tej samej sukience w wersji ciążowej tutaj, więc już na pierwszy rzut oka widać, że jest mnie obecnie zdecydowanie mniej. Nawet nie spodziewałam się, że mogę w ciąży wyglądać ( i tak się czuć) jak małe słoniątko, na szczęście spora dawka ruchu pomogła wrócić mi do formy.
Zdjęcia robione były późnym wieczorem, kiedy słonko rzucało ostatnie promyki, więc wybaczcie niedociągnięcia :)