wtorek, 9 sierpnia 2016

Mówcie do mnie: słoik! Bo liczy się tylko dobry hamburger.

Niech Was nie zmyli tytuł. Nie zamieszkałam w Warszawie i nie pracuję w żadnej sieci szybkiego żywienia :))
Wybierając się w podróż zawsze planuję. Nie tylko to, w czym będę chodzić, ale również to co będę jeść. Dlaczego to dla mnie takie ważne? Bo niejednokrotnie miałam okazję przekonać się, jakie mogą być konsekwencje zjedzenia czegoś "na mieście". Mam wrażliwy żołądek, dlatego jest niemal pewne, że odchoruję przetworzoną żywność fast food-ową ( o czym mogłam się przekonać dając się namówić na chicken burgera podczas powrotu znad morza). 
Przynajmniej tydzień wcześniej przygotowuję całą masę słoików z jedzeniem. Najbardziej lubię leczo latem, ale równie dobry będzie sos boloński na bazie świeżych pomidorów i bazylii z ogródka. W słoikach można zamknąć każdy aromat, jakbyśmy dopiero co gotowali tą potrawę. Co istotne, możemy też przygotować mięsiwa np. na wyprawę na żagle :) - najczęsciej korzystam z porad o wekach z mięsem z bloga niebonatalerzu.blogspot.com, dokładne sposoby tutaj
Robicie takie konserwy na wyjazdy? A może wolicie jednak wyłącznie ogórki kiszone na zimę?

przetwory w słoiku

piątek, 5 sierpnia 2016

Szybkie wycieczki- najlepsze latem.

Kombinezon bywa kłopotliwy, szczególnie w łazience ;) Tego lata doceniam jednak jego uniwersalność. Raz, że krój pozwala na wykorzystanie go w szczególnie niezdecydowaną pogodę- rano upał, a popołudniu deszcz przynosi gwałtowne ochłodzenie- dwa, że to jeden ciuch i nie trzeba zbytnio główkować nad tym, czy coś do siebie pasuje czy nie. Wystarczy podwinąć lub opuścić nogawkę, zamienić biżuterię na szal i... voila. Jedyny minus, to, że wyglądam jak w worku na kartofle. Ale, co tam, w końcu wakacje są :)

czarny kombinezon

sportowy kombinezon

kombinezon sportowy

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Wakacyjne wspomnienia.

Najpierw miały być góry, a potem morze, ale stało się inaczej. Dopiero teraz pakuję bagaże na konieczny ( bo podyktowany przede wszystkim dobrem Malucha) wypad w góry. Wypoczynek w Jastrzębiej Górze też był wyłącznie z myślą o dziecku, bo ponoć nic tak nie uodparnia jak polskie morze. I coś musi w tym być, bo na trzy dni przed wyjazdem Maluch dostał stanu podgorączkowego, a na dzień przed wyjazdem zaczął tak kaszleć, że musieliśmy pojechać na dyżur, aby lekarz zbadał go osłuchowo i sprawdził, czy nie ma zapalenia oskrzeli. W noc wyjazdu nie spaliśmy do 2 nad ranem, bo tak go kaszlało, męczył sie okrutnie, bardzo mocno rozważałam wyjazd, pomimo tego, że baaardzo doświadczona i leciwa ( już dawno w wieku emerytalnym) lekarka życzyła szerokiej drogi. Ale... położyłam wszystko na jedną kartę i zapakowani ruszyliśmy rano-  nie było pośpiechu, bowiem żegnał nas deszcz, więc kilkugodzinna jazda samochodem była całkiem znośna, dużo lepiej niż niż w upale, nawet z klimatyzacją. I po pierwszym taplaniu Malucha w wodzie kaszel zaczął znikać, jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki- wprost nie do uwierzenia! Za to mnie przywitał koszmarny ból głowy... i oczywiście zatoki nie dały mi cieszyć się urlopem ( tak to jest, jak się jest zapominalskim i nie bierze szala nad polskie morze, stuku, puku, dostałąm za swoje).
Mimo wszystko, było pięknie :)) Pewnie te miejsca już znacie doskonale, to Jastrzębia Góra, Hel, Jurata.


niedziela, 24 lipca 2016

Rozpoczęły się wyprzedaże.

W tym roku nie szukam na siłę określonych rzeczy. Jak się ma więcej wolnego czasu, w dodatku są wakacje, to dlaczego nie przeznaczyć ich na przyjemności? A zakupy z pewnością do nich należą. Dlatego buszowałam po galeriach, odkrywałam nowe "second handy" czy też sklepy w stylu "tani bucik" ;)
Tutaj na marginesie przedstawię Wam jedną ciekawostkę, którą usłyszałam od ekspedientki w owym sklepie- pani na pytanie o reklamację odpowiedziała: trzy miesiące, pod nosem dodając: może być dłużej... Na moją sugestię, że prawo konsumenckie stanowi inaczej, czyli możemy domagać się uznania reklamacji przez okres dwóch lat, pani odpowiedziała: no przecież powiedziałąm, że może być dłużej i jak pani przyjdzie po półtora roku, to też uznamy. To dlaczego wprowadzacie klientów w błąd?- pytam. Nie wprowadzamy, klient słyszy to co chce słyszeć- odpowiedziała rezolutna sprzedawczyni. A ja przy okazji wyprzedaży dodałabym jeszcze: i widzi to, co chce widzieć ;)

A Wam jak idą szaleństwa letnich zakupów? Na szczęście nie zbankrutowałam, bo większość rzeczy kosztowała ułamek wartości i uważam, że warto. A oto rzeczy kupowane przy różnych okazjach, zebrane w jako taki logiczny zbiór :)

Plecak i kombinezon- okoliczny butik

H&m.
Mnóstwo sukienek jest teraz w bardzo korzystnych cenach, więc jak ktoś szuka to można skorzystać z okazji.

Torebka i kurtka- z drugiej ręki, sprzedaż internetowa.

Sukienka sh, buty butik

Sukienka H&m- sh, buty "tani bucik"

Bluzka Zara, Kurtka Reebok- sh, buty "tani bucik".