Do napisania dzisiejszego postu natchnęła mnie Marylka (addicted-to-passion), która zachęca Was do zmiany trybu życia na zdrowszy :) Ponieważ ja od lat (co najmniej kilku) stosuję w swoim codziennym odżywianiu takie specyfiki, które dla niektórych z Was mogą wydawać się co najmniej dziwne ;) to chciałabym pozwolić sobie na przybliżenie przynajmniej kilku. Marylka pisała dużo nt. zakwaszenia organizmu. Nie zwracałam na to uwagi, dopóki nie zmusiło mnie do tego moje maleństwo. Okazało się, że muszę przejść na dietę bezmleczną, bezglutenową i bezcukrową (niemal bezcukrową, bo mam tu na myśli przede wszystkim pospolicie występujący biały cukier, czyli ten buraczany). Skłoniło mnie to do poszukiwań nowych rozwiązań, w końcu coś jeść trzeba :) Na dzień dzisiejszy do mojej diety powróciły i cukier, i gluten, pewnie za jakiś czas mleko i jego przetwory, ale wszystko wprowadzam "z głową". Czy mam mniej w biodrach? Niestety nie, ale to, że jestem zdrowsza- z całą pewnością! Dowodem na to jest fakt, że pomimo braku nadziei, zmiana nawyków żywieniowych przyczyniła się do tego, że jestem dzisiaj mamą :)
środa, 26 listopada 2014
Slow food.... slow life.
Termin slow food jest dzisiaj szalenie popularny, szczególnie za oceanem :) przekłada się też na inne sfery życia np. spotkania w gronie znajomych. U nas w Polsce jest to taki powrót do korzeni, do tradycji. Szczególnie teraz jak zbliżają się święta warto przeżyć je tak jak sobie tego życzymy, czyli zdrowo i spokojnie :)
Do napisania dzisiejszego postu natchnęła mnie Marylka (addicted-to-passion), która zachęca Was do zmiany trybu życia na zdrowszy :) Ponieważ ja od lat (co najmniej kilku) stosuję w swoim codziennym odżywianiu takie specyfiki, które dla niektórych z Was mogą wydawać się co najmniej dziwne ;) to chciałabym pozwolić sobie na przybliżenie przynajmniej kilku. Marylka pisała dużo nt. zakwaszenia organizmu. Nie zwracałam na to uwagi, dopóki nie zmusiło mnie do tego moje maleństwo. Okazało się, że muszę przejść na dietę bezmleczną, bezglutenową i bezcukrową (niemal bezcukrową, bo mam tu na myśli przede wszystkim pospolicie występujący biały cukier, czyli ten buraczany). Skłoniło mnie to do poszukiwań nowych rozwiązań, w końcu coś jeść trzeba :) Na dzień dzisiejszy do mojej diety powróciły i cukier, i gluten, pewnie za jakiś czas mleko i jego przetwory, ale wszystko wprowadzam "z głową". Czy mam mniej w biodrach? Niestety nie, ale to, że jestem zdrowsza- z całą pewnością! Dowodem na to jest fakt, że pomimo braku nadziei, zmiana nawyków żywieniowych przyczyniła się do tego, że jestem dzisiaj mamą :)
Do napisania dzisiejszego postu natchnęła mnie Marylka (addicted-to-passion), która zachęca Was do zmiany trybu życia na zdrowszy :) Ponieważ ja od lat (co najmniej kilku) stosuję w swoim codziennym odżywianiu takie specyfiki, które dla niektórych z Was mogą wydawać się co najmniej dziwne ;) to chciałabym pozwolić sobie na przybliżenie przynajmniej kilku. Marylka pisała dużo nt. zakwaszenia organizmu. Nie zwracałam na to uwagi, dopóki nie zmusiło mnie do tego moje maleństwo. Okazało się, że muszę przejść na dietę bezmleczną, bezglutenową i bezcukrową (niemal bezcukrową, bo mam tu na myśli przede wszystkim pospolicie występujący biały cukier, czyli ten buraczany). Skłoniło mnie to do poszukiwań nowych rozwiązań, w końcu coś jeść trzeba :) Na dzień dzisiejszy do mojej diety powróciły i cukier, i gluten, pewnie za jakiś czas mleko i jego przetwory, ale wszystko wprowadzam "z głową". Czy mam mniej w biodrach? Niestety nie, ale to, że jestem zdrowsza- z całą pewnością! Dowodem na to jest fakt, że pomimo braku nadziei, zmiana nawyków żywieniowych przyczyniła się do tego, że jestem dzisiaj mamą :)
piątek, 21 listopada 2014
Spodnie dresowe.
Kiedy był boom na spodnie dresowe w połączeniu ze szpilkami obserwowałam bacznie z boku. Bo ja też chciałabym, chciała, ale- no właśnie zawsze było jakieś "ale". Nie wyglądam dobrze w szerokich rozciągniętych nogawkach, a spodnie, które mi się podobały leżały dobrze na bardzo szczupłych dziewczynach. Jednak dałam się namówić, przede wszystkim dlatego, że te spodnie są ocieplane i nawet w tak straszną pogodę- teraz to jest już zimno jak na tę porę roku przystało- nie moge narzekać na zimną pupę. A jak to jest ważne, wie chyba każda kobieta, która chociaż raz nabawiła się choróbska :)
wtorek, 18 listopada 2014
Star Girls.
Szarość jesieni dopiero nadciąga, a ja pozostaję przy ciepłych kolorach, w których czuję się najlepiej. Ostatnie tak pogodne dni skłoniły nas do spacerów i jak zawsze wybrałam naturę. Tym samym zamiast serwowania mojemu synkowi smrodu spalin i hałasów nie pozwalających na spokojny, regenerujący sen, funduję mu sporą dawkę przyjaznych dźwięków i zapachów. Bo i tak, niemal codziennie gdzieś jeździmy- a to na różne zajęcia rehabilitacyjne, a to w odwiedziny, a to zrealizować zakupy, więc wrażeń mamy co niemiara ;).
piątek, 14 listopada 2014
Włoski klimat.
Niech Was tytuł nie zmyli, bo mam na myśli tylko i wyłącznie pogodę :) No dobra, u nich teraz leje deszcz i powodzie są, ale za to my ukradliśmy ich jesień :) Jest cudnie! Nie pamiętam, kiedy mogłam spacerować bez wierzchniego odzienia, w półbutach w listopadzie. Zawsze już królowały płaszcze i kozaki. Ale czy ja narzekam? Skądże znowu, ja kocham ten włoski klimat :))
Subskrybuj:
Posty (Atom)
