niedziela, 7 lipca 2013

Upały, upały, upały... końca nie widać :)

Pogoda zmienna jest- niczym kobieta, ma swoje humorki. Jak nie leje bite dwa tygodnie, chłodem zawieje, to znowu przypiecze na maxa. A może by tak troszkę odpocząć? Zdecydowanie tak. Polecam chwilkę wytchnienia, miło czas spędzić, zatrzymać się, do brzozy przytulić :) Pozytywną energię czerpałam od drzewa, które chętnie tą energię rozdaje, upojona chwilką, rozmarzona, mogę stawić czoła wieczornemu szaleństwu.
Pamiętam jak jeszcze dwa lata temu mówiłam: "tylko nie kwiaty...", a dziś, proszę bardzo, motywy kwiatowe pojawiają się coraz częściej w moich codziennych ubiorach. Spódnica aż mówiła do mnie, a ja nie mogłam się oprzeć, więc skomponowałam ją z pastelową miętową bluzeczką i torebką w pastelowym kolorze liliowym. Wygodne klapeczki i biegiem, aby się nie spóźnić na spotkanie. Jeszcze tylko jedna minutka....


Nie wiem, jak Wam, ale mnie coraz bardziej kwiaty zaczynają się podobać, szczególnie latem. A trendy dotyczące kolorów pastelowych uważam za najlepsze. To kolory, których sam widok może wywołać uśmiech na twarzy.

Bluzka- TU
Spódnica- second hand
(prawdopodobnie dorothy perkins, ale wycięto metkę :))
Torebka- Solar
Buty- Vices

piątek, 5 lipca 2013

Orient style- sukienka idealna.

Uwielbiam ciekawe wzory i fasony, dlatego od razu moją uwagę zwróciła sukienka z haftowanym wzorem kwiatowym. Rewelacyjnie uszyta- podkreśla wszystkie atuty kobiecości: talię, dekolt i jest odpowiedniej długości. Lekka i przewiewna, a zarazem elegancka. Rozpisałam się na temat jej zalet, ale tak się składa, że czuję się w niej niezwykle kobieco. Dodatki są równie delikatne i wytworne- to komplet kolczyków plus wisior kryształki Swarovskiego w moim kolorze: liliowym.

Sukienka ma śliczne dwa motywy przypominające kwiaty po obu stronach. Misternie wykonane hafty i cekiny nadają jej wyrazisty wygląd. Uważam, że jest tak ładna, że nie potrzeba wielu dodatków poza tymi co prezentuję, do tego czarne sandałki i mogę uczcić każdą okazję.


I nie ma znaczenia, jak to okazja, uważam, że sukienka jest świetnym rozwiązaniem i bez okazji. A co Wy o tym sądzicie?



Sukienka- www.indiaska.com
Biżuteria- komplet swarovskiego
Buty- nn

wtorek, 2 lipca 2013

Dress code? Spokojnie, to tylko koszula.

Dzisiaj koszula, tym razem w klasycznym połączeniu- czerni i bieli złamanej kolorowymi dodatkami. Krótkie spodenki są dobrą alternatywą do biura zamiast spódniczki, jednak ich długość musi być przepisowa i nie wszystkie firmy zaakceptowałyby te, które prezentuję. Dlatego kompozycja nadaje się raczej na randkę niż na służbowe spotkanie- chyba, że bardziej nam zależy na efektownym wejściu.

Pewnie zaraz pojawią się komentarze złośliwców: "gdzie z takimi nogami". I będą mieć rację- zdaję sobie sprawę, że można dopatrzyć się u mnie cellulitu i nadbagażu tu i ówdzie. Ale taka jestem, nie zamierzam niczego korygować w photoshopie. Owszem pracuję od lat nad tym, aby mankamenty, szczególnie strefy bioder i ud, były najmniej widoczne, ale nie zmienię swojej budowy. Mogę jedynie dbać o jakość i poprawę ich wizerunku, co staje się coraz trudniejsze w wieku 30+. Ale nie ma co się oszukiwać, że walka z czasem i predyspozycjami genetycznymi jest możliwa do wygrania.
Paseczek znany z innych moich stylizacji, ale uważam, że jest idealny dla dobrego akcentu, tym bardziej, że plecionka srebro-złota nie ogranicza w doborze biżuterii. Założyłam wyszukaną ostatnio w lumpku bransoletę, jeśli dobrze kojarzę, widziałam taką w H&M, w środku jest motyw czerwonych dużych kwiatów. I oczywiście urocza, przesłodka torebeczka z kokardką w kolorze pudrowego różu.

Koszula- Esprit
Spodenki- New Look
Buty- Atmosphere
Torebka- Taboo
Bransoletka- second hand 

poniedziałek, 1 lipca 2013

Latex latem i muśnięcie słońca, czyli second skin.

Długo nie mogłam przekonać się do rzeczy a'la skóra. Skusiłam się na legginsy latexowe, tylko dlatego, że posiadają zameczki na nogawkach. I to jedyny ich plus. Zakładam je bardzo rzadko i to wyłącznie do długich tunik, aby moje masywne uda nie wyglądały jak uwięzione serdelki- niestety latexowe rzeczy dodają kilogramów. Co mnie pokusiło, aby bluzkę vel tunikę założyć jak bluzkę? Nie wiem-może ta wielka pleciona torebka, za którą mogłam się schować :)

Jestem zwolenniczką naturalnych materiałów, dlatego zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest wybór legginsów ze skóry, a nie imitacji. Latexowe rzeczy nie nadają się na upały, czy chłody, dobrze, że termometry wskazywały około 18 st.C, czyli optymalne warunki do chodzenia w takich rzeczach. Jest jednak małe "ale": jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma :). Za to bluzka oversize z ozdobnym dekoltem jest moja ulubioną- przyjemny i lekki materiał, zapewniający pełen komfort noszenia. Do tego torebka plecionka- wyrób rąk ludzkich sprzed co najmniej dekady, jak dla mnie rewelacja, bo unikatowa.
Bez szpilek wysmuklających nogi się nie ośmieliłabym się stanąć przed obiektywem ;), może wysokość szpilki tego nie sugerować, ale zaręczam, że są mega wygodne.
I jedna z ważniejszych rzeczy, nad którą długo zastanawiałam się, czy powinnam napisać. Hołduję jednak uczciwości i szczerości, więc muszę o tym wspomnieć, mianowicie- bielizna. Bardzo często popełnia się wiele gaf związanych z ubiorem przez źle dobraną bieliznę. Przyznam, że dobór stanika przez kilka lat stanowił dla mnie nie lada wyzwanie, ponieważ zakorzenione przekonania o rozmiarze, a tym samym odpowiednim jego wyborze, wypleniła dopiero brafitterka, która pojawiła się zrządzeniem opatrzności w rodzinie. Ale tym razem nie o tym- rzecz w majteczkach! Otóż w mojej stylizacji ważne jest to, aby nie było widać bielizny- latexowe rzeczy są mocno przylegające i uwidaczniają każdy mankament, źle dobraną bieliznę również. Można to porównać do ubrania czarnych majteczek pod białe spodnie z lnu. Problem w tym, że ubranie fig np. z koronką lub nawet najlżejszych majteczek kończy się uwidocznieniem ich na pupie- co można zauważyć na zdjęciu. I nie bałam się tego pokazać, bo istotą tej prezentacji jest również uzmysłowienie wielu Paniom, że w latexie nic się nie da ukryć. Rozwiązaniem jest ubranie stringów, ale trzeba się liczyć z odparzeniami- za co ja podziękowałam :) i dlatego wybór padł na majteczki, a nie figi. Taka jest subtelna różnica między skórą, a jej imitacją.

Bluzka- Giovanna
Spodnie- Giovanna
Buty- nn
Torebka- rękodzieło
Kolczyki- lapis lazuli