Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gray coat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gray coat. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 9 listopada 2015
Klasyczna dwurzędówka.
Kiedy witam listopad to w ruch idą moje ciepłe płaszcze czy kurtki. Od lat kilku mam w swojej szafie stary, wysłużony szary płaszczyk. Kocham go za dwie rzeczy: uniwersalny kolor i materiał: wełna plus kaszmir, a co za tym idzie, grzeje doskonale. Zdaję sobie sprawę, że powinnam mieć już nowszy, wspólczesny fason, ale kiedy uda mi się coś wyszukać okazuje się, że właśnie dopada mnie wielka dziura budżetowa. Tym razem niezłą sumkę zostawiłam w aptece, a okazuje się, że to był dopiero czubek góry lodowej.
poniedziałek, 9 lutego 2015
Attack of Winter and Rabbit.
Kiedy zobaczyłam co się dziej za oknem niemal się nie rozpłakałam ( i tak sobie popłakuję do dziś). Pierwsza myśl- znowu? tyle śniegu? Ja rozumiem wszystkich zapalonych narciarzy, snowbordzistów i wszelkich miłośników sportów zimowych, że mają raj i bez śniegu ani rusz. Ale litości! Ja muszę się sprawnie poruszać autem, a nie saniami! A tu jak sobie nie odśnieżę, to sobie nie pojadę. Albo pojadę dziesięć razy dłużej, bo ktoś zapomniał odśnieżyć.
Narzekam, wiem, ale przez tą zimę, cierpię teraz na chroniczny brak czasu- spędzam długie godziny na ubieraniu, rozbieraniu, pakowaniu, parkowaniu, hamowaniu, odśnieżaniu... z dzieciem na rękach oczywiście. Więc chyba rozumiecie, że mnie tam do śmiechu już nie jest.
I moje zaplanowane zdjęcia też szl... trafił, bo jak ja mam czas plus dyspozycyjność fotografa, to pada, nosz... ledwo na oczy mogłam patrzeć. Wtapiam się w tło, bo tym razem biel, szarość i czerń :)
Narzekam, wiem, ale przez tą zimę, cierpię teraz na chroniczny brak czasu- spędzam długie godziny na ubieraniu, rozbieraniu, pakowaniu, parkowaniu, hamowaniu, odśnieżaniu... z dzieciem na rękach oczywiście. Więc chyba rozumiecie, że mnie tam do śmiechu już nie jest.
I moje zaplanowane zdjęcia też szl... trafił, bo jak ja mam czas plus dyspozycyjność fotografa, to pada, nosz... ledwo na oczy mogłam patrzeć. Wtapiam się w tło, bo tym razem biel, szarość i czerń :)
czwartek, 18 grudnia 2014
Zrobiona na szaro?
Kiedy wyjeżdzaliśmy świeciło piękne słońce, a potem było tylko coraz gorzej. Aż do deszczu włącznie podczas sesji. Niestety przełożyło się to na zdjęcia i moje samopoczucie. A misternie prostowane włosy nabrały zupełnie innej puszystości, kiedy nawrót Aleksandry postanowił ułożyć je na nowo. I do tego rozmiar płaszczyka, dobierany jakiś miesiąc temu, okazał się ciut za duży. Plusem jest to, że mogę pod niego założyć nawet gruby sweter :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


