Pokazywanie postów oznaczonych etykietą total black. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą total black. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 lipca 2015

Zasady są po to, aby je łamać.

Kombinezony są obecnie mocno na topie. W swojej szafie posiadałam dwa na lato- rewelacyjnie odszyte i o ciekawej fakturze. Piszę w czasie przeszłym, bo podczas ciążowych porządków pożegnałam je oddając w dobre ręce  z myślą, że teraz jako "matka" już mi nie wypada... ( pewnie ktoś się ucieszył, przynajmniej tak myślę) Gdzie ja miałam rozum? Było, minęło... tym razem poszukiwałam czarnego z długą nogawką i to koniecznie w kolorze czarnym, czyli jak dla mnie maskującym ;) Bo myślałam stereotypowo- że czarny wyszczupla, że tylko mega zgrabne mogą nosić itp- dotąd, dopóki nie zobaczyłam na ulicy pulchnej zadbanej kobiety w czerwonym kombinezonie ze złotymi dodatkami. Oniemiałam (jak i reszta ulicy), bo wyglądała genialnie! I tym oto sposobem przestałam mieć obawy i tym bardziej kompleksy, że moja pupa Kim Kardashian w nim przypomina :) I w dodatku miałam czelność założyć sandałki- bez obcasów!




czwartek, 23 kwietnia 2015

Black total look?

Ostatnio zbieram siły i regeneruję mocno nadszarpnięte wewnętrzne poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Tak sobie myślę, że na wszystko jest czas i miejsce. Obowiązki przy raczkującym i chodzącym z podparciem maluchem nie pozwalają mi myśleć zbyt wiele. To dobrze, bo skupiam się na tym co jest tu i teraz, zamiast myśleć w kategoriach "co by było gdyby".
I dzisiaj chociaż świeci cudne słoneczko i zdjęcia wyszłyby super, to niestety organizacyjnie nie  poukładam tego wszystkiego, żeby foty cyknąć. A w weekend znowu będzie deszcz padał ( oby nie). Za to parę dni temu tak wiało, że głowę chciało urwać- moją na tych zdjęciach również, bo ledwo poły marynarki byłam w stanie utrzymać.



poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Cisza, cicho, cichuteńko.

"Jedną z najważniejszych życiowych ról jest uśmiechać się, gdy w sercu ból.
  Uśmiechasz się wtedy z rozpaczy i nikt nie wie co ten uśmiech znaczy".

Nie wiem, czy to słowa piosenki, czy cytat z powieści i kto jest autorem powyższych słów. Ten wierszyk zapamiętałam jako dziecko i w trudnych chwilach powtarzałam, żeby dodać sobie otuchy.


Czerń w sercu, czerń w ubiorze, czarne myśli.... czasem warto zachować ciszę, żeby coś usłyszeć.
Nie będę na co dzień chodzić w total czerni, bo to nie w moim stylu. Hołd pamięci składać będę inaczej, bez obnoszenia się ze swoją żałobą. Jednak dzisiaj chciałam być celowo "czarna"- inna, dziwna i jak nie ja.



 Teraz kiedy patrzę na te zdjęcia widzę przewrotność mojego stroju- na wierzchu mnisi habit zakrywający wygląd zdziry. Gra pozorów, a pokazuje tak wiele- że ludzie nie są tym co widzimy na pierwszy rzut oka.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

It doesen't look good.

Czarno to widzę.
Mogę Was kochani jedynie przeprosić za jakość tych zdjęć. Niestety mój fotograf odmówił jakiejkolwiek współpracy. Powinnam się cieszyć, że wogóle mam zrobione zdjęcia. Nie wiem też jaka będzie przyszłość bloga, jeśli nie mam fotografa. 
Klasyczna czarna marynarka, szyfonowa bluzka i spodnie-legginsy z kowbojkami. To mój pomysł na wygodny strój "do schowania się". Bluzka wbrew pozorom ma kolor raczej brunatno- beżowy i została wyszukana przeze mnie w ramach wymiany rzeczy na szafa.pl, ostatnio bardzo się lubimy. Z bluzką oczywiście, bo z szafą trochę mniej ;) ale  i tak wolę tam pogrzebać w pierwszej kolejności jak poszukuję rzeczy z drugiej ręki. Jest w czym wybierać.