No i masz... zaintrygowała mnie Ania, jak nic. Teraz to wszędzie będę widzieć żółte płaszcze, żółte ramoneski, spodnie, swetry i takie tam ;) Żółty ma królować tej wiosny. I owszem, u mnie jak co roku zajmuje pierwsze miejsce. Tyle, że w postaci tulipanów lub żonkili. Ale ciuchów już niekoniecznie. Pogrzebałam w pamięci, poszperałam w historii bloga i mam, znalazłam cosik z żółtym i siostrą jego- musztardą, bo tą wolę zdecydowanie bardziej od kanarka ;)
Zatem dzisiaj przychodzę do Was z żółtym, tyle, że w historycznych wydaniach :)
Przy okazji troszkę powspominałam, ale teraz widzę jak wiele z moich zdjęć traciło na jakości po ich publikacji- sama nie wiem dlaczego tak się zadziało.
Wydanie jesienne- więcej zdjęć tutaj
Kolejne wydanie jesienne- więcej zdjęć tutaj

W wersji letniej- więcej zdjęć tutaj

Wiosna, czy raczej początek już lata- więcej zdjęć tutaj

I to by było na tyle, więc same widzicie nie ma szaleństwa u mnie z tym kolorem :) Ale jakoś, jak już wspomniałam, nie po drodze mi z żółtym. Nie zamierzam zatem sprawiać sobie żadnej nowej rzeczy tej barwy. A może powinnam?
Przesyłam Wam jednak mnóstwo żółtych (słonecznych, serdecznych i ciepłych) fluidów na ten deszczowy weekend :) Wiosna przecież :D

