Kochani, dzisiaj nietypowo. Ponieważ kolejny raz udowadniam sobie, że lepsze jest wrogiem dobrego. Rzecz tym razem o komentarzach. Zachciało mi się jakiś czas temu zmian na blogu. Kilka zmian uważam za pozytywne, jednak zmiana w sposobie komentowania na moim blogu okazała się fiaskiem. Założyłam bowiem konto na disqus i powiązałam go z moim blogiem będąc święcie przekonaną o słuszności swojej decyzji. Wcześniej oczywiście poczytałam szereg opinii na blogach na ten temat. I każda- naprawdę każda przeczytana, była pochwałą dla genialnego rozwiązania jakim jest disqus. Jak chociażby taki wpis: "Disqusa trochę kocham, a trochę nienawidzę. W obecnej, „wypasionej” pod kątem designu wersji, jest tak ‚user friendly’, że ostatnie próby zmiany ustawień o mało nie skończyły się wyrzuceniem komputera za okno. Z drugiej strony – nie znam lepszego narzędzia do komentowania w blogosferze. I nie chodzi mi o to, że ja dostaję powiadomienia kiedy ktoś skomentuje coś u mnie, ale o to, że dostanę powiadomienie kiedy ktoś inny odpowie na pozostawiony przeze mnie komentarz gdzieś tam hen hen w sieci. W efekcie – pozwala to podtrzymywać dyskusje na blogu – co jest szczególnie cenne. Dodatkowym atutem jest to że korzystając z disqus, i komentując coś na innym blogu nie muszę tracić za każdym razem czasu na uzupełnienie danych w formularzu komentarza." (źródło: http://lovestreetfashion.pl/5-najlepszych-narzedzi-blogera).
DOSQUS czy BLOGGER?
Jeśli ktokolwiek z Was chciałby przejść na nowy sposób komentowania disqus to zapraszam TUTAJ, gdzie krok po kroku autor bloga poprowadzi Was do sukcesu.
W moim przypadku jednak disqus nie zdał egzaminu. Już na początku sporo z Was, komentujących tutaj, zwracało mi uwagę, że ma problemy z napisaniem komentarza. Na szczęście pisaliście też w google+ lub dając mi o tym znać w odpowiedziach na swoich blogach. Do decyzji o powrocie do starego sposobu komentowania nakłoniły mnie ciągłe problemy z komentarzami, ich dublowaniem, czy licznikiem, a także Wasze sugestie.
Moje problemy po rezygnacji z disqus.
Wróciłam do starego sposobu komentowania, czyli bloggera, ponieważ komentarze są dla mnie ważną częścią życia blogowego. Jednak najbardziej przykre jest to, że straciłam sens niektórych moich odpowiedzi do Waszych komentarzy, bowiem pojawiły się one chronologicznie datowo, zamiast jako odpowiedź do konkretnego komentarza. I druga kwestia, zatraciły się również Wasze awatary, poprzednio widoczne. Szukałam sposobów rozwiązania tych problemów, jednak nigdzie w sieci nie znalazłam odpowiedzi jak to poprawić. Co gorsza, nigdzie nie doczytałam rzetelnych informacji o konsekwencjach zainstalowania disqusa, czy późniejszej z niego rezygnacji. Owszem wiele takich pytań pojawia się w komentarzach pod notkami jak dołączyć do grona dysktujących, są też szczątkowe informacje, że "wszystko powinno wrócić do normy". Moje problemy jednak dowodzą zupełnie czegoś innego. A może ktoś z Was spotkał się z podobnymi problemami i potrafił sobie z nimi poradzić? Jakie są Wasze doświadczenia i spostrzeżenia? Piszcie proszę śmiało w komentarzach :))
No, gmyrasz i gmyrasz, i udoskonalasz, a potem tylko problemy - skąd ja to znam. Dlatego przestałam cokolwiek zmieniać. Nie wiem, nic konkretnego nie poradzę, bo takich zmian nie robiłam, a u Ciebie na początku z tym dodawaniem komentarzy w tym disqus też miałam problem - ale tylko raz, potem już wchodziły jak w masło. :)) U siebie bym nie instalowała, bo tego dodatkowego logowania mam dość. Wszędzie się trzeba logować, zaczyna mnie to wkurzać. Świat wirtualny wciąga coraz głębiej, niedługo nie będziemy się przedstawiać z imienia i nazwiska tylko logina i hasła :))))
OdpowiedzUsuńAno widzisz jak nagmyrałam ;) ale teraz widze powolutku wszystko wraca do normy, szkoda tylko, że nie umiem naprawić poprzednich rozstrzelonych komentarzy.
Usuńuffffff ...jak sie ciesze ze zmiany ...mnie zawsze wylogowywało, zapominałam asła, coć tam oć tam i w związku z tym na kilku moim lubianych blogac przestałkam komentować . choć w przypadku ciebie, wyszło i tak o milion razy lepiej , spinałam tyłek i starałam sie dostać do środka :))
OdpowiedzUsuńTecnicznie jestem absolutnie dętka wiec ci nie pomogę
PS.Dokładniej nie będę w Katowicach, tylko Krakowie, ale mam zamiar ruszyć tyłek i przyjechać na spotkanie z Basią i Sonią :) oczywiście jesteś też mile widziana :))
Między innymi z tego powodu, że mnie tez zawsze wyrzucało zlikwidowałam disqusa. Napiszę maila :))
Usuńah -pierwszy tydzien sierpnia !
OdpowiedzUsuńbardzo fajny post, nie jestem chętna do zmian, bo... technika mnie nie znosi :D
OdpowiedzUsuńhttp://coeursdefoxes.blogspot.com/
♥
Jak widac mnie też, więc nie czuj się w tej kwestii osamotniona ;) buźki
UsuńNie korzystam u siebie z tej aplikacji. I nie ukrywam, że póki nie założyłam konta, nie komentowałam nic u osób posiadających ją u siebie na blogu. Jakoś wolę pospolitego bloggera, miałam też problem z hasłem oraz nazwą użytkownika, której do tej pory nie mogę zmienić. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTeraz to i ja wiem, że stary blogger najlepszy :))
UsuńNie pomogę, laik jestem, ledwo ogarniam blogera:)
OdpowiedzUsuńPo zalogowaniu mogłam pisać u Ciebie bez problemu, ale tylko z kompa, bo na komórce to już nie, a że ciemna masa ze mnie w tej kwestii to nie wgłębiałam się dalej:)
No właśnie, nie wszystkie komentarze z komórki można było pisać, a dzisiaj to wszyscy niemal tak robią :))
UsuńAsiu, nie jestem dobra w te klocki, nie wiem nawet o czym mówisz;) ... rzeczywiście było coś takiego, że trzeba było się logować i nie zawsze mi to wychodziłam czasami musiałam pisać kilka razy, dlatego cieszę się, że wróciłaś do "starego, dobrego" komentowania :)
OdpowiedzUsuńhttp://lamodalena.blogspot.com/
Madziu, Ty nie rezygnowałaś i pisałaś kolejny raz, a ile jest osób co rezygnują po pierwszej próbie.
UsuńJa komentuję używając bloggera. Raz, zdecydowałam się na disqus i od tej pory przychodzą mi maile na temat bloga, na którym to zrobiłam. Ciekawe czy da się to wyłączyć.
OdpowiedzUsuńDzięki za wizytę i komentarz u mnie :)
Pozdrawiam,
VANILLAMADNESS.com
To też argument dla mnie na "nie" dla disqusa- byłam wręcz zawalana mailami, pewnie da się to usunąć, ale nie wiem jak. Chętnie będę zagladać :))
UsuńJestem i ja :) Nienawidze tego calego disqisa. W wiekszosci nie moge dodawac komentarzy, wiec cos jest z nim nie tak. Raz dziala, raz nie....dobrze ze wrocilas do blogera. W ogole wszedzie powinien byc bloger, ten google+ tez dziala mi na nerwy...
OdpowiedzUsuńMarylko, a wiesz, że naczytałam się, że właśnie na takich blogach jak Twój, disqus zdałby egzamin- tak czytałam, bo masz bardzo poczytnego bloga, na którym jest wiele zostawianych komentarzy, a disqus daje możliwośc pozostawienia ponad 200 komentarzy i ciągnięcia wątków bez konieczności rozdzielania na posty. Co do google+ to dla mnie zawsze alternatywne rozwiązanie, są osoby, które tylko w ten sposób zaznaczają swoją obecność na moim blogu. A jak widać, po kłopotach z komentarzami, przydała się opcja komentarzy w google+. Jest tylko mały mankament, że przy przenoszeniu bloga np. na własną domenę, tracimy komentarze z google+.
Usuńnigdy nie lubialam tej formy komentwania. google + tez nie lubie ale jakos sie przenioslam bo ponoc zasieg wiekszy... a czy wiekszy to ja nie jestem taka pewna :P
OdpowiedzUsuń