piątek, 2 stycznia 2015

Christmas sale.

Jak zwykle po wyprzedażach wiele sobie obiecuję. Listę rzeczy do upolowania przygotowuję zazwyczaj dużo wcześniej. I jak zwykle, wiele z tej listy nie mam szans zakupić. W tym roku miałam do wyboru jechać do Futury w Krakowie lub kolejny raz odwiedzić Silesię. Zwyziężyła Silesia, tylko dlatego, że już wczesniej miałam na oku bieliznę ze sklepu Intimissimi, a tego sklepu właśnie w Futurze brak. Och, ileż to razy nawzdychałam się do "mikołaja" podczas reklam manueli, więc pomylić się nie chciał i zdecydował- pojedziemy po świętach (to wyłącznie z braku czasu nie chciałam się zgodzić przed, a poza tym koniecznie chciałąm jechać na wyprzedaże po świętach). Nauczeni doświadczeniem pojechaliśmy do Silesi już w godzinach dopołudniowych. Jakie było moje zdziwienie, kiedy miejsca parkingowego szukaliśmy przez piętnaście minut. Potem też nie było wcale lepiej. Moje wielkie plany zakupowe zostały mocno ograniczone, bo albo musiałabym schudnąć do rozmiaru 34 albo przytyć- a tego nie chcę- do rozmiaru 46. Te rzeczy, które mi się podobały i pasowałyby na mnie, rozeszły się jak świeże bułeczki.
A co chciałam mieć








zdjęcie 1 i 2 Spódnice Mohito- fason ołówkowy i rozkloszowaną.
zdjęcie 3 Szorty H&M- imitacja skóry.
zdjęcie 4 spódnica plisowana Mango
zdjęcie 5 spódnica Zara
zdjęcie 6 sukienka Zara
zdjęcie 7 spodnie Zara

Polowałam jeszcze na swetry z Promod (takie z dłuższym tyłem) i różne dodatki np. z New Looka czy Orsay, ale uwierzcie, nawet tam nie dotarłam. Po odwiedzeniu tylko siedmiu sklepów okazało się, że minęło raptem trzy i pół godziny! Gigantyczne kolejki do przymierzalni, jeszcze większe do kasy i obłęd w oczach kupujących niemal wyrywających sobie wieszaki z rąk. Jak to mój maluch i małż przeżyli to nie mam pojecia, bo do tej pory jest dla mnie zagadką, kiedy ten czas tak zleciał. W każdym razie pierwszego cierpliwość skończyła się, kiedy głód dał o sobie znać i nawet noszenie na rękach na niewiele się zdało ( owszem skorzystałam z cudnego "pokoiku" przy publicznym wc do przewijania i karmienia dziecka, ale same wiecie co to jest za komfort, a raczej jego brak). Drugi stracił cierpliwość podążając za tłumem do wyjścia, szukając zaparkowanego auta, a potem stojąc w kolejce wyjazdowej dobre pół godziny. Do tego śnieg, na drogach ślisko, więc zanim przyjechaliśmy do domu było już ciemno. Tym sposobem straciliśmy przeszło pół dnia na wyprzedażach, niewiele kupując. Czary goryczy dopełnił brak wybranego modelu stanika w Intimissimi. Okazało sie bowiem, że bez fiszbin owszem jest, ale do rozmiaru C- a ten ledwo mi pół piesi zakrywał, czym się zdziwiłam, bo do tej pory myślałam, że stanik to jednak dobrać potrafię. Na otarcie łez zakupiłam bieliznę w F&F i zadowolona bardzo jestem. A co! Że nie Triumpha czy Victoria Secret, to teraz bez znaczenia dla mnie. Ważne, że jednak nie zwariowałam i dobrze szacowałam swoje miseczki. Bo przy karmieniu piersią niemal co miesiąc- a nawet częsciej- rozmiar stanika ulega zmianie, dlatego warto być przygotowanym na wszelakie ewentualności. Ja swoje początki pamiętam i też byłam dobrze zaopatrzona- przynajmniej tak mi się wydawało- niestety ten sam rozmiar innego modelu, kupowany przez internet, okazał się kompletną klapą i musiałam powrócić do zwykłych sportowych staników. Tym bardziej jestem zniesmaczona, że dla matek karmiących dobrej bielizny nie znalazłam w Intimisimmi.
Teraz już wiem, że ten czas mogłam śmiało poświęcić na zakupy on-line, w ciepełku, z kubkiem ciepłej herbatki czy dzieciem u cyca ;) I chyba na takie polowania wyprzedażowe będę zwracać uwagę.
Ale, ale.... coś tam jednak upolowałam. Przede wszystkim spódniczki

Concept, przecena z 249 na 99zł

imitacja skóry, wybrałam w kolorze ecru, 69,99

plisowana ze 169,99 na 69,99

Summa summarum jestem zadowolona, chociaż kolejny raz na taką wyprawę wyruszę pewnie dopiero za rok :) Zdecydowana jestem poświęcić ten czas na poszukiwania i realizację zamówień internetowych, zamiast biegać w szeleńczym pędzie za czymś, czego i tak moge nie kupić.

22 komentarze:

  1. takie przemyślane zakupy są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te spódnice są najlepsze! Ja Już kupiłam kilka rzeczy na tegorocznych wyprzedażach :D Życzę dużo szczęścia w Nowym Roku ❤

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas wyprzedaze dopiero sie rozkrecaja - ja list nigdy nie robie - czekam na totalna, koncowa wyprzedaz i kupuje to co przypadkiem wpadnie mi w oko za przyslowiowe grosze.
    Swietna ta spodniczka Concept!
    Pozdrawiam Asiu! Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo. Żadnych list, żadnych wypraw wyprzedażowych. Jeżdzę na zakupy, kiedy realnie czegoś potrzeba do domu, do pracy. Przy okazji wpadając po jakiegoś ciucha. Tłumy ludzi w centrach handlowych wywołują u mnie zawroty głowy :):)

      Usuń
  4. Spodniczka z 4 zdjecia bardzo ladna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Asia!!! Zazdroszczę mino wszystko cierpliwego męża i dziecia!!! Ja sobie mogę jedynie pomarzyć o kilku godzinach w supermarkecie!!! A tak naprawdę to chciałabym się wyrwać na kilka godzin sama (niekoniecznie w celach zakupowych)!!! Odpocząć od tych moich Szkódniczek i nie mieć męża na karku, co to przewraca oczami jak za długo rzecz oglądam!!! Buuuuu... marzenia ściętej głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, to wszystko nie było takie proste :) Logistyka przede wszystkim, a dzieć to tylko na rękach noszony cierpliwości nie tracił, w przeciwieństwie do małża, który z nadziejami na zakupy pojechał, a mega wkurzony wrócił. Rozumiem Cię doskonale... odpocząć... ech, marzenia :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Wow, naprawdę niezłe ciuszki! Ja omijam wyprzedaże szerokim łukiem - wybieram tylko te internetowe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. może i dobrze się stało bo rzeczy, które kopiłaś są rewelacyjne! wszystkie Ci zazdrościmy tej spódnicy z Concept !!! :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawstdzasz mnie, Madziu :) ale dziękuję, mnie też ucieszył fakt, że znalazł się mój rozmiar własnie tego fasonu :)

      Usuń
  8. Oj rozumiem Ciebie aż za bardzo-ja byłam w FF-ie i tak jak mówisz; były rozmiary albo za duże albo za małe-a tych w sam raz było tyle co kot napłakał...Cóż zawsze możesz wziąść przykład z mojego Męża-zdegustowany tym co było na wieszakach-siadł w domu przed komputerem-i zrobił zakupy online ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w F&f wyszukałam bieliznę która spełniła moje wygórowane oczekiwania, ale masz rację, następne zakupy tylko on-line :)

      Usuń
  9. Noo tak, rozmiary na wyprzedażach są mega poprzebierane, albo same malutkie, albo mega wielkie zostają grrrr :/ no chybaże wbiłabyś się w ten tłum babeczek zachowujących się jak z buszu wypuszczone, rozpychającyh się łokciami i nogami, to może coś byś w swoim rozmiarze znalazła, ale to tylko na samym początku wyprzedaży, później nie ma szans :/
    Plisowana, spódnica midi jest fantastyczna!! Sama chętnie bym sobie takie cudo sprawiła :)
    Miłego dnia :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam w planach jeszcze torebkę i buty, które by do tych spódnic pasowały, ale marzenia ściętej głowy... ech, za to teraz mogę na spokojnie poszukać po necie :)

      Usuń
  10. Świetne spódnice kupiłaś (strasznie lubię midi). W tym roku niestety na wyprzedażach mogłam kupić jedynie ubrania ciążowe :/ a rzadko kiedy znajduję coś co mi się podoba :/ bardzo mały wybór fajnych ubrań dla ciężarnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że ja też miałam dokładnie ten sam problem? Jak jeszcze nie wyglądałam jak wieloryb ratowałam się oversizowymi krojami, ale potem było znacznie gorzej, pozostawał mi tylko sweter xxl i legginsy, a i tak płaszczyki czy buty musiałam kupić od podstaw, bo na końcówce brzuch mieścił się tylko w rozm.44, a nogi puchły :) Bardzo Ci gratuluję i życzę spokojnej ciąży :) pozdrawiam :)

      Usuń
  11. ja jakas oporna jestem na wyprzedaze w tym roku, moze dlatego ze nie mam czasu na nie. ale pod koniec miesiaca bede w pl i tez do silesi sie wybieram D_

    OdpowiedzUsuń

Komentuj zgodnie z kulturą blogową- szanuję Twoje zdanie, ale wszystkie obraźliwe komentarze będą usuwane.