poniedziałek, 12 stycznia 2015

Pencil skirt and sheepskin.

Ach, jak ja lubię takie kobiece wydanie spódnicy. Co prawda miałam kupić czarną, ale dzisiaj jestem bardziej niż zadowolona z tego, że wybrałam inny kolor. Spódnica ołówkowa "chodziła" za mną od dawna, poniewaz po sprzątaniu szafu odkryłam, że mam ich zaledwie dwie, a przecież nic tak nie podkreśli naszej elegancji ( i sexapilu oczywiście) jak obcisła spódniczka :) Oczywiście uwielbiam rozkloszowane fasony, ale taka spódnica powinna znaleźć się w każdej szafie- zgadzacie się ze mną?






Kożuszek wyciągam w naprawdę mroźne zimy. Jeszcze nic cieplejszego nie znalazłam- mogę ubrać pod niego cienką szyfonową sukienkę i wierzcie mi, będzie mi ciepło nawet przy -20 st. C. Ten kożuszek Fishbone ma z dobre dziesięc lat, kupiony na mojej pierwszej aukcji za niecałe dwieście złotych. Wszyscy stukali się w czoło, że mnie pewnie oszukają, że za takie pieniądze nie da się nic porządnego kupić i jakie było ich zdumienie, kiedy przyszła paczka z tym cudeńkiem. Początkowo ciapki nie ujęły mnie, ale dzisiaj doceniam oryginalność mojego nabytku i tym bardziej chętnie go zakładam.
Szyfonowa bluzka zakupiona została w miejskim butiku, bardziej zainteresował  mnie jej wzór niż modne prześwitujące bufiaste rękawki. Ale ucieszyłam się z tego, że bardzo dobrze układa się- wiązana na kokardkę po szyją i z lekkim ściągaczem na dole tworzy bardzo kobiecą całość, chyba zacznie być w moim ulubionym zestawie bluzek.
Kozaczki znacie z zeszłej zimy- wtedy zaopatrywałam się w mega ciepłe, na niskim obcasie i z szeroką cholewką buty, bo nogi musiały ponieść dodatkowe dwa ciężary- moje i dziecka :) Nadal sprawdzają się doskonale, kiedy mróz zaczyna szczypać w policzki ( bo w paluszki  w tych butach nie ma prawa :))





 Blouse: B&A; Skirt: Reserved; Sheepskin: Fishbone; Boots: Royal Style



17 komentarzy:

  1. Super stylizacja.

    Podoba mi się takie połączenie. Look godny podziwu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, takie kiecki są super. I lepiej, że wybrałaś jasną, nie czarną. Mnie się podoba, kiedy góra jest ciemna, a dół jasny. :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ja mam z tym różnie, czasem lubię w jednym tonie, czasem własnie tak :)

      Usuń
  3. Ołówkowe kiecki sa mega kobiece i bardzo je zgo powodu lubię.
    Bardzo oryginalna bluzka, podoba mi sie

    OdpowiedzUsuń
  4. Az nabralam ochoty na taka olowkowa spodniczke! Mam ich w szafie tak niewiele... Chyba bedzie to nastepna rzecz, jaka sobie uszyje;)
    Dobrze, ze wybralas jasna - bardzo fajnie wyglada z ciemniejsza bluzeczka:)
    Pozdrawiam! Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie zobaczę co zmajstrujesz :) buźki :)

      Usuń
  5. Ja się ostatnio przekonałam do ołówkowych spódnic - są świetne, jak widać na załączonym wyżej obrazku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Elegancko :)
    Bardzo ładnie, kobieco wyglądasz :)
    Czytając Twój opis o sobie zwróciłam uwagę na świetny cytat :)
    Miałaś bardzo mądrą babcię :) Zgadzam się z tym powiedzeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) babcie jeszcze są na tym świecie, egzemplarze przedwojenne, przykre jednak jak czas obchodzi się znami wszystkimi, ech. Pozdrawiam

      Usuń
  7. wow, zamurowało mnie!, może dlatego, że przyzwyczaiłam sie do Twojego sportowego looku ;) wyglądasz fantastycznie! wszystko ze sobą świetnie pasuje, bardzo ciekawa bluzka, super spódniczka i kożuszek!

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Madziu :) buziaki śle :)

      Usuń

Komentuj zgodnie z kulturą blogową- szanuję Twoje zdanie, ale wszystkie obraźliwe komentarze będą usuwane.