środa, 1 stycznia 2014

Oj, działo się, działo.... Happy New Year 2014!

Ten rok należało pożegnać, najlepiej z wielkim hukiem i kretesem. Był on czasem okupionym ciężką pracą, zbieraniem sukcesów po wielu staraniach i bez żadnej, nawet najmniejszej, pomocy "życzliwego". Nie mogłam liczyć na żaden łut szczęścia czy miłego zbiegu okoliczności. Dlatego bez żalu pożegnałam stary, a z wielką nadzieją i wyczekiwaniem przywitałam Nowy 2014 Rok. Bo od dziś życzę sobie i Wam wyłącznie samych radosnych i przyjemnych chwil!
A oto zdjęcia na pięć minut przed wyjściem na świetną (dzisiaj mogę to już napisać z pełnym przekonaniem) imprezę sylwestrową. Jak sami widzicie oddałam się w ręce profesjonalistki i w końcu fryzurę mam jak trzeba, makijaż też niczego sobie.. bo strój, niech już każdy oceni według gustu- mnie się podobał, a co najważniejsze, mogłam swobodnie hulać całą noc :)



Dopiero dzisiaj mogłam spojrzeć na wydarzenia sylwestrowej nocy z perspektywy i muszę przyznać, że zabawa nam (czytaj mnie i Połówce) się udała na co najmniej piątkę z plusem. Wróciłam wytańczona, objedzona, w świetnym humorze, zainspirowana nowymi znajomościami, bo towarzystwo było doborowe i... zupełnie świadoma i przytomna :) W tym roku ze względu na dobro przyszłego pokolenia nie było mi dane spróbować nawet szampana, czego zresztą nie żałuję :) Mogę się doczepić jedynie do tego, że orkiestra troszkę gubiła tempo, ale ich muzyka i tak nie przeszkadzała nikomu w tańczeniu ;)
Mam nadzieję, że mimo wielu dziwnych i nieraz niebezpiecznych sytuacji w tą wyjątkową noc wróciliście bezpiecznie do domu. Niestety procenty robiły swoje... 
Ja jeszcze mam jedną zasadę- nieważne jak jestem zmęczona i która to godzina, zawsze zmywam starannie makijaż i myję włosy, bo wiem, że byłoby to dla nich morderstwo.



Dress: Wallis (sh), Clutch: tutaj; Shoes: nn;
Bracelet: souvenir from Italy; Earrings and Necklace: Swarovski


video



4 komentarze:

Komentuj zgodnie z kulturą blogową- szanuję Twoje zdanie, ale wszystkie obraźliwe komentarze będą usuwane.